Przewodnik tatrzański, Tomasz Świst, Moje góry

MOJE GÓRY

Mówię Tatry, widzę koronę szczytów Białej Wody ponad turkusem Kaczego Stawu w burzowy, letni dzień.
Tak, to tu bije serce Tatr.
Mówię Tatry, widzę zimową baśń zaczarowanie dalekich Ciemnych Smreczyn, ferię barw poranka na niebie, oblewającą tysiącem odcieni ognistej purpury i pomarańczy ponure sylwetki śpiących olbrzymów Łomnicy, Kieżmarskich i Lodowego... Nad głową niski, zawsze wilgotny, granitowy okap. Pod nogami zimna czeluść Ciężkiej, przed oczami niczym niezmącona przestrzeń, cisza nad ciszami przerywana zrazu szmerem skrytej gdzieś głeboko w otchłani siklawy, przylatującym tu wysoko z delikatnym szeptem zagubionej porannej bryzy. Witaj w domu...
Mówię Tatry, czuję chłodne muśnięcie październikowego wiatru na policzkach, który szumem samotnych smreków
spod jaworzyńskiego kościółka oznajmił swoje przybycie z dalekich, skalnych wrót gdzieś pod Ostrym. I tych smreków
coraz mniej i grób księcia już nie pusty, życie w dolinach pisze wciąż nowe karty, miedziana sygnaturka zagięta uderzeniem pioruna połyskuje słońcem.
Siedzę na mojej starej ławce z widokiem. Murań, Szeroka, tajemne wcięcie królestwa Jaworowej,
tu wszystko jak dawniej, jak zawsze. Jutro znowu razem przedrepczemy zapomniane ścieżki...
Mówię Tatry, tęsknię. Myślę, kiedy znowu tu i tam będę.
Moja Jaworzyno, Cubryno i Lodowy kiedy znowu wszystkie Was zobaczę.
Dublin, lipiec 2011
Strona w przygotowaniu.
"To, co wiem mając lat sześćdziesiąt, wiedziałem już jako dwudziestolatek. Czterdzieści lat długiego, mozolnego i nikomu niepotrzebnego weryfikowania!" - Emil Cioran
© 2011-2017 Tomasz Świst ◊ odwiedzin: 1161334 ◊ użytkowników online: 1strony internetowe Łódź ◊ czas html: 49ms